Strona główna 2019-02-06T21:48:43+00:00

ŚLĄSKA PARTIA REGIONALNA

Śląska Partia Regionalna jest organizacją polityczna skupiającą środowiska śląskie. Tworzymy program dla Śląska. Wasz głos i Wasze sugestie są dla nas bardzo ważne. Jesteśmy otwarci dla wszystkich mieszkańców regionu. Jesteśmy stąd.  Nie mamy wytycznych z Warszawy.

Load More Posts

FACEBOOK

Od dwóch godzin lekcyjnych trwa strajk pracowników oświaty. ... WięcejMniej

Od dwóch godzin lekcyjnych trwa strajk pracowników oświaty.

 

Skomentuj

Jo nie popiyrom

A w czym ten strajk ma się przyczynić do poprawy naszych spraw regionalnych ?! Po jaka cholerę ŚPR wtrąca się w warszawskie wojenki ?! Co ma nam z tego przyjść ?!

Jak by nauczyciele mieli troche rozumu w glowie,to by strajkowali np o podwyzszenie kwoty wolonej od podatku,albo likwidacje podatkow dochodowych co zaowocowalo by wzrostem ich wynagrodzenia o ponad 40%,a skoro tego nie wiedza,znaczy ze nie nadaja sie by uczyc przyszle pokolenia i nie posylal bym im dzieci do naukimbo zamiast uczyc to tresuja kolejne pokolenie niewolnikow sprawdzpodatki.pl

Ja tego strajku nie popieram, poza tym nie lubie nauczycieli, a właściwie nauczycielek, mam takie skrzywienie. Nie dlatego ich nie lubie, żebym miała złe stopnie, nie, zawsze byłam wzorcową uczennicą, ale ich nie lubie. poza tym obecny poziom oświaty jest tragiczny, to też między innymi zasługa nauczycieli. o do zarobków, to chyba nie mowią nam prawdy, bo faktycznie zarobki kształtują się o wiele wyżej niż nam pokazują. Mój wujek był nauczycielem, i zarabiał 8000 złotych, a niekiedy i więcej, fakt pracował pomiędzy 8 godzin do 12 godzin, dziennie, ale dostawał te 8000 złotych netto. Jak się chce pracować to się ma. Zaznaczam, że to było przed Zalewską, za PO .

Na naszym kochanym Ślónsku rechtór był zawsze poważany i trza naszych rechtórów w tych chwilach wspomóc !!!!

Warto przeczytac !Jolanta Dudek Aneta Hintermeyer, kiedyś polska, a od 10 lat niemiecka nauczycielka. Kiedyś przez osiem lat uczyła w jednej z wielkopolskich podstawówek i w gimnazjum. Teraz: nauczanie tzw. zintegrowane czyli Gesamtunterricht, Nadrenia-Palatynat, szkoła podstawowa Grundschule obejmująca 4 klasy (dzieci idą do szkoły mając ukończone 6 lat). Pisze także z punktu widzenia matki - starszy syn pani Anety zdał dwa tygodnie temu maturę, młodsza córka jest w piątej klasie. "No to wypowiem się z perspektywy pracy niemieckiego nauczyciela, bo w niemieckiej oświacie pracuję od prawie 10 lat. Pensum godzinowe niemieckiego nauczyciela wynosi 39 godzin tygodniowo. Przy czym średnio 20-22 godziny to godziny tzw "tablicowe" (uwaga: do czasu "tablicowego" wlicza się czas dyżurów na przerwach!), cała reszta godzin to PLATNY czas na przygotowanie do zajęć. Nie, nie trzeba spędzać go w szkole i praktycznie nikt tego nie robi. Ferie średnio co 6-8 tygodni. Nie, w ferie nie ma żadnych dyżurów czy opieki nad dziećmi. To obowiązek gminy, nie szkoły. Opieka feryjna jest płatna, gmina zatrudnia do tego personel (nie, nie są to nauczyciele!) i mu za to płaci. Nie ma w ferie rad, posiedzeń, rada jest przeważnie jedna: w ostatni dzień letnich ferii. Nauczyciele nie przygotowują uroczystości, akademii, dyskotek, nie ma "apeli" i tym podobnych. Szkoła ma za zadanie uczyć, od zapewnienia rozrywek są rodzice. Nie ma poprawiania ZADNEJ oceny. Dostałeś niedostateczny, to go masz. Nie ma zabierania dziecka na wczasy w maju lub wrześniu. Nauczyciel ma masę dodatkowych bonusów, np. zniżki w ubezpieczeniach (w tym OC i AC) a nawet preferencje w kredytach. O takich warunkach polski nauczyciel może na razie tylko marzyć. Ludzie nie mają pojęcia jak funkcjonują sąsiednie systemy oświaty, zachwycają się nimi i dają je za wzór. W Niemczech matury nie zdaje ok 2-3% uczniów. W Polsce coś około 20%. Z matmy bodajże jeszcze więcej. ALE: segregacja uczniów spełniających wymogi maturalne dokonuje się już na poziomie 4-6 klasy! Jeżeli uczeń na tym poziomie nie ma odpowiednich wyników, odpowiednich ocen z przedmiotów głównych (niemiecki, matematyka, język obcy), to zwyczajnie nie idzie dalej do "liceum", które u nas zaczyna się od 7 klasy, w niektórych landach już od 5. I nie ma tutaj nic do rzeczy "chcenie" rodziców! Nie każdy musi mieć maturę, co tutaj jest oczywistością. Oceń jest bardzo mało, 2-3 prace klasowe na semestr. Jak już pisałam, nie ma absolutnie żadnej możliwości poprawienia oceny. Ocena za aktywność podczas zajęć stanowi 1/3 oceny ogólnej z przedmiotu. Regulamin szkolny jest bardzo wyśrubowany, w odróżnieniu od polskiego, gdzie obowiązki ma praktycznie tylko nauczyciel, uczeń zaś ma tylko prawa. Np. mamy prawo zawiesić ucznia w jego obowiązkach i prawach, tzn. musi na określony czas, zazwyczaj kilka dni, zostać w domu. I to na rodzica spada obowiązek zapewnienia mu opieki. I stosuje się to już od najwcześniejszych klas podstawówki. Jeżeli dziecko źle się zachowuje, przeszkadza innym, pyskuje, to RODZICE mają na nie wpłynąć. Szkoła ma też możliwość ustanowienia dla takiego ucznia opiekuna, np. kogoś z jego rodziny i tylko w obecności tegoż opiekuna uczeń ten ma prawo uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Podpisując zgodę na wycieczkę, podpisuję również zobowiązanie, by NATYCHMIAST i bezzwłocznie odebrać moje potomstwo (nawet jeżeli są na wycieczce nad Morzem Północnym, 700 km od nas!), gdyby ono odpowiednio do oczekiwań się nie zachowywało, np. spożywało alkohol. Jeżeli uczeń niepełnoletni konsumuje alkohol, wówczas jest odstawiamy do szpitala albo na policyjną izbę dziecka i tam czeka na odbiór. Proste. Kropka. I NIKT z tym nie dyskutuje! Nie ma dzienników elektronicznych, wywiadówka raz na rok i trzeba się na nią jako rodzic zapisać. Dlatego w polskiej oświacie już chyba bym się nie umiała odnaleźć. U nas są ogromne braki w kadrze nauczycielskiej. Mimo świetnych warunków pracy, wysokiego uposażenia, młodzi ludzie nie garną się do tego zawodu. Mamy ogromne problemy z ogarnięciem zastępstw. Całe klasy muszą zostawać w domu, bo nie ma zwyczajnie kto pójść do tych klas na zastępstwo. Gdyby więc tak jeden polski rodzic z drugim choćby na pół roku wysłali swoje pociechy do niemieckiej szkoły publicznej (prywatne to wyjątki i kosztują majątki!), to szok gwarantowany. Pozdrawiam z perspektywą prawie 3 wolnych tygodni z okazji Wielkanocy, bez rad, dyżurów, półkolonii itd. A jakby mnie jednak ochota przemożna dopadła, by popracować w murach mojej "firmy", to każdy z nas ma do niej klucz i może nawet w nocy o północy z niego skorzystać i poromansować z ksero, maszyną do cięcia papieru albo maszynami do laminowania, a co! I jeszcze jedno: jeżeli jako nauczyciel ma się w Niemczech miano urzędnika państwowego (Beamte), to automatycznie nie ma się prawa do strajku. ALE państwo zapobiega temu płacąc wysokie uposażenie, coby urzędnik był niezależny, nie musiał brać łapówek i korzystał ze strajków. Nauczyciel gimnazjalny z paroletnim doświadczeniem zarabia ok 3500-4500 Euro na rękę. Podstawówkowy ok tysiąc mniej, ale wymagania i obowiązki są nieco inne. Czy nauczyciel ma funkcję urzędnika czy też funkcjonariusza publicznego, zależy od danego landu. Za publiczne znieważanie obu grup są kary pieniężne! Tak samo jak za znieważenie policjanta, więc takich paskudnych wpisów, jakie pojawiają się o nas w polski Internecie, to że świeczką szukać."

Widzę że jednak rozsądek wziął górę i Zarząd podjął jasną decyzję opowiadając się za strajkiem nauczycieli. Czy ta akcja pozwoli zmienić polską edukację. Na pewno. Reszcie ludzie którzy chcą uczyć dzieci po raz pierwszy od czasów Solidarności stanęli razem w obronie tego co reprezentują. Wyższe prace w oświacie spowodują że do nauczyciele będą mogli lepiej nas uczyć, nas, nas społeczeństwo a lepiej wyszktałcone społeczeństwo to społeczeństwo ku obywatelskoći a więc i samorządności, odporne na manipulacje i trudne do kupienia za 500+.

Rechtorōw, a niy „rechtōrōw”. To sie ôdmiyniŏ tak samo, jak „dwōr”.

Z Etyki Zawodu Nauczyciela, proszę - "Konflikty szybko przenikają do młodzieży i środowiska, obniżając nie tylko prestiż danego zawodu nauczycielskiego, ale także efekty jego pracy."

+ Zobacz więcej komentarzy

TWITTER